Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiersze jak pisklęta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiersze jak pisklęta. Pokaż wszystkie posty
26 stycznia 2010
Refleksja
Będąc na tamtej półkuli
marzyłem o śnie wygodnym
o szklance herbaty
otwartym oknie za którym
radość ulicy
Teraz nie wiem
może przesadziłem z marzeniami
może ich zbyt mało
niepokoję się o poranek
w noc niewygodną
(1984)
Z ciebie
Z twoich oczu do mnie przenika
kasztanowa toń blasków
z twoich włosów wyrywam
pióropusz złotosłonecznych promyków
z twarzy twojej wyłuskuję
oliwny fluid policzków
z ust rozchylonych poświęcam sobie
modlitwę zorzy jaskrawych poranków
z rąk wyczytuję
delikatne ciepło uścisków
z szyi tak długiej i gładkiej buduję
smukły pomost do niebios
z piersi twojej czerpię
kokosowy płyn życiodajnej miłości
A kiedy już wszystko
już wszystko zagarnę
spłacać będę pieśnią i milczeniem
milczenie też mam z ciebie
(1984)
25 stycznia 2010
Oaza poszukiwań
Studzienna woda obmywa ręce
czoło nią zroszone
uspokaja zmarszczki długiej wędrówki
Podana dłoń zwalnia tętno zmęczonej krwi
ściskając przegub przyciąga do siebie
wystudzone ciało
W cieniu owocowych drzew
gdzie ławka okryta zieloną winoroślą
najlepiej wypocząć
Najprzyjemniej zapagnąć tego
aby wiatr południowy
zechciał łaskotać nozdrza i kędzierzawić włosy
Nie można odejść nie przekonawszy się o tym
że oaza poszukiwań
pobłogosławiła naszą drogę do wnętrza pustyni.
(1984)
czoło nią zroszone
uspokaja zmarszczki długiej wędrówki
Podana dłoń zwalnia tętno zmęczonej krwi
ściskając przegub przyciąga do siebie
wystudzone ciało
W cieniu owocowych drzew
gdzie ławka okryta zieloną winoroślą
najlepiej wypocząć
Najprzyjemniej zapagnąć tego
aby wiatr południowy
zechciał łaskotać nozdrza i kędzierzawić włosy
Nie można odejść nie przekonawszy się o tym
że oaza poszukiwań
pobłogosławiła naszą drogę do wnętrza pustyni.
(1984)
23 stycznia 2010
W którym nie ma kobiety ...
W którym nie ma kobiety
bieleje śmiałością tynków
lśni wewnątrz lakierem
pusty głos
echem pobrzmiewa po pokojach
w lustrze to samo wciąż odbicie
pochylony cień wałęsa się po przedpokoju
książka otwarta na tej samej stronie
nie odkurzana blednie każdego poranka
odłączony dzwonek do drzwi
umiera bezczynną śmiercią przedmiotów
niepotrzebny nikomu szlafrok z kapturem
wysycha na pieprz
czuję jak twardnieją ręce
na powieki napływa wosk
i ta w otwartym oknie twarz
zastyga nieobecna
jak wystawiony na aukcję staroci sprzęt.
(1984)
Krzywd moich ...
Krzywd moich nie rozpraszaj uśmiechem
żalu nie stępiaj pocałunkami
smutku nie chowaj w moich dłoniach
płaczu nie zacieraj chusteczką
bo ją splamisz
(1984)
Lubieżność ud ...
Lubieżność ud kruchość pocałunku
nadąsanie twarzy której komarzyce
wątpliwą czynią nań ozdobę
wszystko mieliśmy przeciwko sobie
zegar księżycowy stanął w półśnie
sen zamknął oczy
rankiem
obudziłem się na innej planecie
(1984)
Biec będę cieniem ...
Skrusz ogniwa łańcucha
na którym prowadzasz mnie
od różowego poranka
do cieknącej strugą nocy
stopy moje i tak
biec będą cieniem twego śladu
nieuniknione.
(1984)
Pani moja
Pani moja Pani dobra
w księżycu pijana
odkąd tańczysz na linie
w mrokach północy
drżąco wspieram Cię myślą zza okna
liczę stąpnięcia
a każda to godzina
cierpliwie starzejąc się
zaplatam pod Twą nogą bosą
i zawieszam nad ziemią
pajęczą nić.
(1984)
Subskrybuj:
Posty (Atom)