Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z miasta Łodzi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z miasta Łodzi. Pokaż wszystkie posty
4 lutego 2010
Widziałem ...
Bażanty takie spragnione pokramu
po źdźbłach wystającej spod śniegu traw
biegły trzepocąc skrzydłami
widziałem
Pies słonecznym uśmiechem oczu
obdarowywał przechodzniów
a taki kościsty żalu łaknący
widziałem
Człowiek w tłumie
jak w sieci pajęczej zagubiona mucha
a nikt nie spojrzał nie pocieszył w smutku
widziałem
Widziałem wiele
przelotem
jak w pędzącym pociągu
a świat umykał
przed wzrokiem
a taki był cichy tej nocy
i ja też
zostawiłem go bez pomocy
(1979)
Słony wiersz
Próżno naczynie nadstawione
by kilka wpadło w nie korali
ten przepych mnie przygnębia
co tobie po moich łzach
niepokoję się na wieść
że potrzebujesz łez
do zaprasowania pościeli
z innym mężczyzną
zawiodę cię
to słone łzy
sól w łóżku gryzie szczurem
sól w łóżku żarłoczna szarańcza
i w gardle bół
lodowate milczenie moje
pod poduszką twoich włosów
smakować będzie słonym żalem
(1979)
3 lutego 2010
Fraszka
Ja już nie wiem nic o tobie
fraszkę na pożarcie rzucam
pod nogi
roześmiejesz się za krótka chwilę
podrzesz kartkę
w ogień rzucisz
fraszka – moje serce
tyle rzeczy w świecie fraszką
my
fraszęta pisklęta
jagnięcia cielęta
zgrzytem jesteśmy drzwi
za którymi nic i nic
wszędzie nas pełen tłum
razem wspólnie społem
a wszystko – fraszka
w miłości jak święty turecki jesteśmy
gdyby nie tam miłość
byłbym fraszką
(1979)
fraszkę na pożarcie rzucam
pod nogi
roześmiejesz się za krótka chwilę
podrzesz kartkę
w ogień rzucisz
fraszka – moje serce
tyle rzeczy w świecie fraszką
my
fraszęta pisklęta
jagnięcia cielęta
zgrzytem jesteśmy drzwi
za którymi nic i nic
wszędzie nas pełen tłum
razem wspólnie społem
a wszystko – fraszka
w miłości jak święty turecki jesteśmy
gdyby nie tam miłość
byłbym fraszką
(1979)
Jak wyglądam ...
Jak wyglądam o świcie
nie wiesz?
jak porą wieczorną rękoma kołysze
wiatr południowy
tak samo
bez wyrazu
osikowym drżeniem budzą się mięśnie
chłód ramiona przekręca jak węże
jeszcze za plecami noc zimna
jeszcze mgła nie opadła
jeszcze słońce niżej skowronka
nikt mojej twarzy nie głaszcze
dygocę zmrożony wiatrem
nocą padło sto pytań bez odpowiedzi
ranek zabrał mi pamięć
wchodzę w lustro
przywitać się
z tym podle przykurczonym ciałem
teraz wiesz jaki jestem?
(1979)
nie wiesz?
jak porą wieczorną rękoma kołysze
wiatr południowy
tak samo
bez wyrazu
osikowym drżeniem budzą się mięśnie
chłód ramiona przekręca jak węże
jeszcze za plecami noc zimna
jeszcze mgła nie opadła
jeszcze słońce niżej skowronka
nikt mojej twarzy nie głaszcze
dygocę zmrożony wiatrem
nocą padło sto pytań bez odpowiedzi
ranek zabrał mi pamięć
wchodzę w lustro
przywitać się
z tym podle przykurczonym ciałem
teraz wiesz jaki jestem?
(1979)
Kaczeńcowe pola
Wspominałaś
kaczeńcowe pola
i okna bez firanek
i w jednym stawiałaś rzędzie
zdjęłaś szlafrok
urwał się guzik
pięknem ciała trzymałaś mnie w szachu
okna bez firanek
ironia losu
byłaś milcząca nawet wtedy
gdy całowałem
tylko pola kaczeńcowe nie ustały
tam mam cię zabrać
dobrze że w końcu zrozumiałem
że kochać mnie nie potrafisz
kaczeńcowe pola
miłość wróżyły
miłość do siebie samych.
(1979)
kaczeńcowe pola
i okna bez firanek
i w jednym stawiałaś rzędzie
zdjęłaś szlafrok
urwał się guzik
pięknem ciała trzymałaś mnie w szachu
okna bez firanek
ironia losu
byłaś milcząca nawet wtedy
gdy całowałem
tylko pola kaczeńcowe nie ustały
tam mam cię zabrać
dobrze że w końcu zrozumiałem
że kochać mnie nie potrafisz
kaczeńcowe pola
miłość wróżyły
miłość do siebie samych.
(1979)
Zmierz ...
Zmierz okiem zapłakanym pokoje
przestań płakać
wielka fala oceanu
nie dotrze tutaj
gwałt wybuchów
nie zakłóci płomienia świec
połóż głowę jak najwygodniej
nie umieraj
rozpacz nad miastem
nie zabierze mi twojej twarzy
mylisz się jeśli myślisz
że nic mnie nie obchodzisz
otwórz wreszcie oczy
te pokoje które widzisz
są marzeniem mojej pracy
są tak wielkie jak stepowe przestrzenie
których tak się boisz
a one nie czynią zła
są wiosenne
miłośnie kochają
włosy rozrzucone po ścianach
(1979)
przestań płakać
wielka fala oceanu
nie dotrze tutaj
gwałt wybuchów
nie zakłóci płomienia świec
połóż głowę jak najwygodniej
nie umieraj
rozpacz nad miastem
nie zabierze mi twojej twarzy
mylisz się jeśli myślisz
że nic mnie nie obchodzisz
otwórz wreszcie oczy
te pokoje które widzisz
są marzeniem mojej pracy
są tak wielkie jak stepowe przestrzenie
których tak się boisz
a one nie czynią zła
są wiosenne
miłośnie kochają
włosy rozrzucone po ścianach
(1979)
Twój duch
Zobaczyłem
jak można inaczej
nazwać zjawę w dzień powszedni
duch twojego ciała
uciekał przede mną
kiedy dzień ustępował nocy
ulicami sunął pochód ludzi
pochód znajomych zjaw
biegłem
zabłądziłem
wycierałem uliczny asfalt
uciekł twój duch
najczystszy
twojego wzrostu
o twoich włosach
wróciłem tramwajem
do przerwanego listu
(1979)
jak można inaczej
nazwać zjawę w dzień powszedni
duch twojego ciała
uciekał przede mną
kiedy dzień ustępował nocy
ulicami sunął pochód ludzi
pochód znajomych zjaw
biegłem
zabłądziłem
wycierałem uliczny asfalt
uciekł twój duch
najczystszy
twojego wzrostu
o twoich włosach
wróciłem tramwajem
do przerwanego listu
(1979)
27 stycznia 2010
Spotkałem nędzarza ...
Spotkałem nędzarza
droga wyboista wóz zatrzymał
batem nie trzaska
koń piany nie puszcza
z pyska
Spotkałem nędzarza
nie chce już jechać dalej
koń zgubił podkowę
stalową
on szczęście
Spotkałem nędzarza
sprzedał konia
nie starczyło na buty i chleb
przechodzący inteligent
nie spojrzał nawet
Odjechał nędzarz
w dal ogromnie niepojętą
na kołach własnych nóg
niesie mocne buty i kęs chleba w ustach żuje
szczęśliwy człowiek
(1979)
26 stycznia 2010
Pożar w sercu
Pożar - jak dzieci przed ogniem uchronić
dom dziecka - malutki domek
lub sierociniec - barak stary
tutaj w sieciach pawiookich
biorą
b i o r ą
b i o r ą c a ł ą m o c ą
wiosennych uśmiechów
chwytają ręce przechodniów
ręce chcą wyrwać - zabrać
pełne dzieci kolorowe domki
domki przyszłości - szklane
wewnątrz piętrzą się łóżka
oddzielne - wspólne pokoje
a myśli
(czy małe dziecko myśli?)
myśli inne
stęsknione
jak zabrać do siebie
gdy wewnątrz siebie pustka
gdy ciało wypróżnione z serca?
Obywatelu dziecko małe
zbuntuj swym głosem cały dom
niech się o tobie dowie świat
twój świerszczyk i płomyczek
Obywatelu dziecko małe
niechciane matki wytnij w pień
goryczą kochaj krwaw
a potem odleć jak anieli.
(1979)
Skrzydlata eros nad miastem
Coś gna coś gna
nie wiedzieć czemu
gdzieś tam lgnie
miasto żyjące
nad nim mgłą
nad miastem eros
skrzydlata ćma
Ćma do ćmy leci
sieje ploteczki
obnaża ciało
(dziś panią nagą
widziałem całą
czyż nie?)
Do ćmy ćmy dzieci
czemu wyglądasz
nocą przez okno
a cała naga
piersi ci mokną
potem gorąca
czemu północną porą
nie jesteś śpiąca.
Skrzydlata eros
nad miastem
wokół latarni
co noc
tłumy play-bogów
do niej się garnie
nikt nie potrafi
wygnać jej z miasta
każdy z nią sypiał
sypiał
i basta.
(1979)
16 stycznia 2010
Spacer po mieście
Spacer po mieście
Nocna zorza miejskiego życia
już wstała
podniosła żółte oczy
snu obojętne
ponad dachy wieczoru
uliczni przechodnie
stąpają wokoło
a coraz ich mniej
mniej pieśni i słów
mniej tętnięć serc
nikt obcasów nie gubi
ani się nie przepycha
sztuczne słońca
ozdobą wieczornych przechadzek
Gdzieś rodzi się miłość
na naszych niewielu oczach
ukradkiem spod przymkniętych powiek
spoglądamy na nich
milczących jak księżyc
Dzień ciemny nabiera znaczenia
dzień ciemny usypia
jedynie nocne przechadzki po mieście
mają oczy otwarte
(1979)
Koń
Koń
Koński zad
grzywa w pianie
piana w pysku
pysk tłamszony
węzłami
świszczący koniuszek bicza
strzaskał końskie ciało
bydle
nie koń
wołam
bydle
nie koń
nie ujarzmię
nie ujarzmisz go nigdy
powróci świtem na pastwisko
pastwić się nad trawą
widzę
z rosy
wyłania się
cud dziewka
wychodzi na spotkanie
uspokaja
całuje go w chrapy
(1979)
Koński zad
grzywa w pianie
piana w pysku
pysk tłamszony
węzłami
świszczący koniuszek bicza
strzaskał końskie ciało
bydle
nie koń
wołam
bydle
nie koń
nie ujarzmię
nie ujarzmisz go nigdy
powróci świtem na pastwisko
pastwić się nad trawą
widzę
z rosy
wyłania się
cud dziewka
wychodzi na spotkanie
uspokaja
całuje go w chrapy
(1979)
Trzynastka
Trzynastka
Trzynaście liczb w tłumie
po szynach sunie
czerwone tramwaje
ulicą wypchaną
opodal wystawy
stają
czerwona trzynastka
w herbie tej maszyny
pechowa trzynasta
godzina
panie motorniczy
panie motorniczy
niech pan uważa
bo się wykoleimy
trzynasta godzina
do szkół i do aptek
trzynaście lodziarek
nie zdąży do pracy
trzynaście to dziecko
ma lat nie do wiary
a młode oczko
już puszcza do starych
samotna trzynasta
ulica bezludna
tam pod trzynastką
mieszkanie Trzeciaka
panie motorniczy
daj Boże zdrowie
tylko pod trzynastkę
mnie dowieź
pan motorniczy zaś powie
chcieliby wszyscy
w trzynastym pędzie
załatwić swoje
jakoś to będzie
a tam nad głową
nad mym tramwajem
słońce dęba staje
a może trzynastą
zrzucą bombę
trzynaście zamachów
trzynaście dywizji
plotek trzynaście
skończył pan motorniczy
naprzeciw bramy
powóz zatrzymał
spojrzał popatrzył
przeszył oczyma
bo pod trzynastką
co wczoraj była
blisko wystawy
sterczy mogiła
(1979)
Trzynaście liczb w tłumie
po szynach sunie
czerwone tramwaje
ulicą wypchaną
opodal wystawy
stają
czerwona trzynastka
w herbie tej maszyny
pechowa trzynasta
godzina
panie motorniczy
panie motorniczy
niech pan uważa
bo się wykoleimy
trzynasta godzina
do szkół i do aptek
trzynaście lodziarek
nie zdąży do pracy
trzynaście to dziecko
ma lat nie do wiary
a młode oczko
już puszcza do starych
samotna trzynasta
ulica bezludna
tam pod trzynastką
mieszkanie Trzeciaka
panie motorniczy
daj Boże zdrowie
tylko pod trzynastkę
mnie dowieź
pan motorniczy zaś powie
chcieliby wszyscy
w trzynastym pędzie
załatwić swoje
jakoś to będzie
a tam nad głową
nad mym tramwajem
słońce dęba staje
a może trzynastą
zrzucą bombę
trzynaście zamachów
trzynaście dywizji
plotek trzynaście
skończył pan motorniczy
naprzeciw bramy
powóz zatrzymał
spojrzał popatrzył
przeszył oczyma
bo pod trzynastką
co wczoraj była
blisko wystawy
sterczy mogiła
(1979)
Subskrybuj:
Posty (Atom)